Kraj:
Polska
Miasto:
Poznań
Dyscyplina:
BMX
Wiek:
26

Marcin Wróblewski, urodzony w 1988 roku w Poznaniu, gdzie mieszka do teraz z licznymi przerwami na podróże, które uskutecznia wraz ze swoim rowerem i gitarą. Uwielbia zwiedzać świat i odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi. Swoją przygodę z BMX zaczął we wrześniu 2002 r. Miał wtedy 14 lat i dużo doświadczenia ze sportem. Uprawiał przede wszystkim żeglarstwo przez 6 lat, próbował swoich sił w koszykówce, tenisie, piłce ręcznej i wielu innych dziecidznach, lecz nie potrafił się do końca w nich odnaleźć. Od zawsze uwielbiał jazdę na rowerze i czuł, że w tym kierunku powinien się rozwijać. Pierwszą inspiracją był brat, który ścigał się na MTB w dualu i downhillu. Niestety, brak funduszy na zakup amortyzatora uniemożliwił udział w tego typu jeździe. Widząc nieopodal swojego domu mały tor dualowy z paroma hopkami, zbudowany przez jego późniejszych przyjaciół – Gadzika i Perwola, ukierunkował swoją sympatię na loty, niekoniecznie na ściganie. Kiedy zorientował się, że w swoim sąsiedztwie ma niezłego wariata – Foresta, który grał na perkusji i jeździł na BMX, uświadomił sobie, że tego typu rower będzie dla niego najbardziej odpowiedni. Jeden ze znajomych był w posiadaniu chińskiego marketowego BMXa, którego odsprzedał i zaczęło się…

Były to trudne czasy, nie było w Polsce sklepu typowo BMXowego, można było w paru miejscach kupić części, głównie firmy Fishbone. Części z zachodniej granicy były poza zasięgiem młodego Marcina. Nie było także zbyt wielu skateparków. Był to jeden z powodów, dla których na początku jeździł głównie dirt. Wchodząc powoli w poznańską scenę BMX, zdobył przyjaciół, którzy mocno go ukierunkowali i towarzyszyli w drodze do osiągnięcia sukcesu.

Pierwszy przyszedł w 4 lata po rozpoczęciu jazdy na BMXie. Wtedy, na zawodach dirtowych w Piasecznie pod Lublinem, na Otwartym Festiwalu Sportów Ekstremalnych, wykonał jako pierwszy w Polsce 360 tailwhip, efektowną ewolucję, która dała mu 1 miejsce. Był to pierwszy raz, kiedy w ogóle stanął na podium. Niespełna 2 tygodnie później ponownie stanął na najwyższym stopniu, tym razem na prestiżowych Mistrzostwach Polski na skateparku Jutrzenka w Warszawie. Od tego momentu nie zdarzało się zbyt często, by w polskich zawodach zajął miejsce poza pierwszą trójką. W sumie zdobył 6 tytułów Mistrza Polski, (4 w skateparku, 1 na dircie, 1 na vercie) oraz wielokrotnie stawał na niższych stopniach, ustępując zazwyczaj swoim bliskim przyjaciołom – Piretowi i Zientowi.

Jego jazdę cechuje wszechstronność. Zaczynał od dirtu, później wkręcał się w minirampę i skatepark, dla urozmaicenia jeździł po ulicach. Jak sam przyznaje, gdyby miał wybrać jeden rodzaj jazdy, byłby to skatepark, który łączy w sobie wszystkie te elementy. Dobrze zaprojektowany skatepark to jego ulubione miejsce do jazdy. Wysokie loty, transfery i płynność to właściwe określenie jego stylu jazdy.

Obecnie jest vice mistrzem w skateparku, ustępując Dawidowi Godźkowi, jednemu z najlepszych dirt jumperów na świecie. Wynik ten uzyskał w pół roku po poważnej kontuzji i operacji kolana – rekonstrukcji przedniego więzadła krzyżowego. Mimo drobnych problemów związanych z kolanem, Wróbel nie zamierza porzucić jazdy. Ma zamiar nadal startować w zawodach i zwiedzać świat. Nie ma dokładnie sprecyzowanych planów, ale wspominał, ze w 2014 roku wybierze się na dłużej do USA, światowej stolicy BMX’a, aby pokazać nieco sarmackiego stylu jazdy.