News » Mistrzostwa Świata FIM w SuperEnduro: Tadeusz Błażusiak nie do pokonania!

 

Wyścigi były momentami dramatyczne i zaparły dech w piersiach niejednemu widzowi obecnemu w hali na granicy Gdańska i Sopotu. W klasie Junior wszystkie trzy biegi należały do 19-letniego Amerykanina. Tremaine w zasadzie nie miał sobie równych i jeden z wyścigów ukończył z ponad 30-to sekundową przewagą nad drugim Manuelem Lettenbichlerem z Niemiec. Mocną grupę pościgową tworzyli Andreas Linusson (Szwecja) oraz Jack Rowland (Wielka Brytania). I to ostatecznie właśni ci dwaj zawodnicy zajęli kolejne miejsca na podium. Rowland dodatkowo zgarnął nagrodę za najlepsze starty. Bardzo cieszy ósma pozycja w klasyfikacji generalnej naszego zawodnika Oskara Kaczmarczyka, który dwa pierwsze wyścigi kończył odpowiednio na piątej i szóstej pozycji.

W klasie Prestige od samego początku było dramatycznie. Przede wszystkim dlatego, że w pierwszym wyścigu Tadeusz Błażusiak już w pierwszym zakręcie zaliczył upadek i spadł na sam koniec stawki. Taddy przez cały wyścig sukcesywnie przebijał się do przodu, aż znalazł się za obecnym Mistrzem AMA Endurocrossu Cody Webbem. Kiedy wszystko wskazywało na to, że Amerykanin wygra pierwsze starcie, Webb popełnił błąd i zaliczył upadek, który pozbawił go szans na wygraną. W drugim wyścigu, podczas którego zawodnicy startowali w odwróconej kolejności, Błażusiak po zaciętej walce objął prowadzenie i nie dał go sobie odebrać do końca. Podczas finałowej rozgrywki emocje w ERGO ARENIE sięgnęły zenitu. Kibice mocno wspierali Polaka i chyba nikt nie przyjmował do wiadomości tego, że po bardzo dobrym starcie z pierwszej pozycji, ktokolwiek może mu odebrać zwycięstwo. Pomimo tego, że zaraz za nim jechali Jonny Walker, David Knight i Cody Webb, Taddy niezrażony utrzymał swoją przewagę do samego końca. Kiedy więc jako pierwszy przejechał linię mety kibice oszaleli z radości, a w hali rozbrzmiewało tylko „Tadek! Tadek!”

Euforia w niemal wypełnionej po brzegi ERGO ARENIE była w pełni zrozumiała. Polak zostawił w przegranym polu swoich największych rywali: Cody’ego Webba, który, po pięciu latach dominacji Błażusiaka za oceanem, dwa tygodnie temu sięgnął po tytuł Mistrza Ameryki oraz Jonny’ego Walkera, który zgarnął w tym roku większość trofeów w zawodach Hard Enduro rozgrywanych na dworze. Największym wygranym pierwszej eliminacji MŚ jest jednak David Knight, który pomimo 36 lat zajął drugie miejsce i ma kolejną szansę na zajęcie miejsca na podium w klasyfikacji generalnej jednych z najbardziej wymagających zawodów na świecie.

Pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie Mistrzostw Świata daje Błażusiakowi dobrą pozycję wyjściową do zdobycia szóstego z rzędu tytułu mistrzowskiego, choć jak zapowiedzieli jego główni konkurenci – nie mają zamiaru Polakowi niczego ułatwiać. Mocno wierzymy, że to nie będzie potrzebne, ponieważ Polak jest w świetnej formie i może jeszcze dać rywalom mocno „popalić”. Druga runda MŚ już 3 stycznia w Niemczech.

Podsumowując należy stwierdzić, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania, a przeniesienie polskiego przystanku Mistrzostw Świata w SuperEnduro było strzałem w dziesiątkę, o czym może świadczyć chociażby frekwencja podczas sobotniego wydarzenia. Dzięki zmianie lokalizacji kibice z Trójmiasta mogli zobaczyć najciekawszą z dotychczasowych imprez spod znaku SuperEnduro w Polsce.



ARCHIWUM WIĘCEJ